Wszystko zaczęło się w 2008 roku od zbiegu okoliczności, kiedy to Igor wraz z tatą został zaproszony przez znajomego na oglądanie Mistrzostw Polski MX we Wschowie. Już wtedy mógł podziwiać takich zawodników jak Szymon Staszkiewicz czy Karol Kruszyński. Igor postanowił z kibica stać się zawodnikiem i jego tata usłyszał prośbę: „Tato kupisz mi taki motor, abym też mógł tak jeździć?”. Pierwszym motocyklem była Kawasaki kx80 na małych kołach. Dlaczego nie 65?

Zaczynając swoją przygodę z MX Igor miał 12 lat, a to była granica wiekowa pomiędzy klasą 65 i 85, dlatego zdecydował z tatą zakup większego motocykla. Pierwszy trening wyglądał tak, jak się można było spodziewać. Upalny letni dzień, masa kurzu na torze, wysoka temperatura i jazda skończyła się przedwcześnie. Powód? Suchy filtr powietrza...
Igor wraz z tatą zaczął się wszystkiego uczyć. Pierwsze motocrossowe kroki Igor stawiał w WKM Wschowa. Po pierwszym roku treningów na płaskim torze bez skoków jazda stawał się powoli łatwa. Wtedy Igor rozpoczął treningi na torze „Kacze Doły”. Wszystko szło bardzo dobrze, jednak od początku problemem było dla Igora skakanie na motocyklu… i z tym związana jest pierwsza kontuzja. Na jednym z treningów podbiło tylne koło i Igor uderzył głową w lądowanie. Niestety w wyniku wypadku stracił pamięć. Doznał uszkodzenia lewego płata czołowego i utrzymywano go w śpiączce farmakologicznej przez 5 dni.